“Uczeń nekromanty” tom I: “Plaga”, E.Raj

Tytuł: “Uczeń nekromanty” tom I: “Plaga”, 
Wydawnictwo: Novae Res /  Zaczytani.
Autor: E.Raj
Ilosć stron: 925
Okładka: miękka

Gatunek: fantasy / dark fantasy“Uczeń nekromanty”,

E.Raj to mroczna fantasy osadzona w unikalnym, ciekawie wykreowanym świecie, w którym magia, zemsta i walka o władzę – stanowią cel życia bohaterów.

Klimat, który przypadnie do gustu fanom gatunku RPG.

Świat stworzony z rozmachem, bogactwo ras, historii i tajemnic.

Zakazane namiętności, potwory i moralny upadek.

Bohaterowie trudni do polubienia. Niejednoznaczni. Szarzy. Skupieni na sobie.

To nie Harry Potter! Niewiele tu grzecznych elementów z klasycznego fantasy.

Opis:

Młody chłopak, naznaczony od narodzin tajemniczym piętnem, zostaje wzięty pod opiekę mrocznego maga, mistrza nekromancji, który szkoli go w sztuce władzy nad nieumarłymi. Ale Mistrz nie wie co drzemie w duszy niepokornego ucznia, obdarzonego potężną, zakazaną magią i że jego szokująca tajemnica wstrząśnie posadami świata.

Gdy chłopak znajduje w barce pogrzebowej ciało pięknej kobiety, musi podjąć decyzje, które zaważą na losach ich wszystkich.

FRAGMENT

– Żadnych epickich elfich księżniczek! Żadnych cnotliwych królów! Żadnych wesołych krasnoludów! Żadnego walecznego bohatera! Nic, absolutnie nic nie pozostało tu święte i nieskażone! – wrzasnął na całe gardło, w przewrotny sposób radując się rozciągającym się dokoła pandemonium. – Antyfantazja – dodał pod nosem. – Ten świat to prawdziwa antyfantazja! Miał wrażenie, że wszystko, co siedziało w jego wnętrzu, wydostało się teraz na zewnątrz, wypełzło, ożyło… zupełnie jak zombie na ulicach miasta. A przy okazji – odciążyło go. Szedł, czując się jak odurzony, upojony smakiem wolności.

FRAGMENT

“Ironią naszych czasów było to, że… szaleństwo stało się normalnością. Można się w nim ukryć i nie trzeba zderzać się ze światem”

FRAGMENT

“– Na odwieczną wojnę między Panem Światłości i Panem Ciemności! – zamruczał mieszaniec i podrapał się po sfilcowanych, brudnorudych włosach, obficie porastających jego przedramiona. – Na monstrualny kapelusz Syndella! – dodał, dla wzmocnienia efektu. – Na falliczną wieżę Inkwizytorium! – rozpędzał się. Norgal z najwyższym trudem tolerował styl bycia mieszańca. Tylko mięśnie drgały mu w zaciśniętych szczękach. Vuhnack wyczerpał jednak chwilowo swój zasób kiepskich metafor. Na swoje własne szczęście.