Fragment:
“W tym punkcie wracam do pytania postawionego we wstępie i odpowiadam: można czytać bez tzw. obawień. E. Raj debiutuje powieścią nie tylko imponującą gabarytami, ale przede wszystkim przemyślaną, napisaną zgrabnym piórem i na swój sposób bezkonkurencyjną.

No bo kto z rodzimych autorów tak zgrabnie łączy fantastykę z elementami grozy? A przede wszystkim kto poświęca w powieści łącznie prawdopodobnie setki (!) stron na samo wyjaśnienie reguł, jakimi kreowany świat się rządzi? To jest być może największa zaleta Ucznia nekromanty – świat, który nie powstał z niczego. Magia jest w nim obecna za każdym rogiem, pojawiają się fantastyczne rasy i ich mieszanki, jesteśmy świadkami dziwnych, mrocznych obrzędów, a to wszystko funkcjonuje na jakichś zasadach. Szczególnie samo zjawisko magii rozbudowane jest niezwykle obszernie, a jednocześnie nie jest to pisanina dla pisaniny, bo na tym szkielecie bazują też poniekąd kolejne wydarzenie, jak i bohaterowie.”

Resztę czytaj na: